"Siedem minut po północy" Patrick Ness (Na podstawie pomysłu Siobhan Dowd)

10:24

Tę książkę wypożyczyłam z polecenia bibliotekarki i nie miałam pojęcia, że zadziała na mnie tak emocjonalnie. Z tego co widziałam wyszedł film na podstawie tej książki, także koniecznie muszę go obejrzeć.  




🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑🌑

"Niekiedy ludzie muszą najmocniej okłamywać właśnie samych siebie." 

 Jest siedem minut po północy, gdy trzynastoletni Conor budzi się i odkrywa, że za oknem jego sypialni czai się potwór. Jednak Conor nie spodziewał się takiego potwora. Sądził, że odwiedzi go raczej ten z dręczącego go koszmaru, powtarzającego się niemal każdej nocy od dnia, kiedy jego mama rozpoczęła leczenie. Potwór z jego podwórka jest inny. Potwór żądza od Conora czegoś niebezpiecznego i przerażającego. Żąda prawdy.

"Wiara to połowa sukcesu na drodze do wyzdrowienia." 

Jest to książka pisana na podstawie ostatniego pomysłu wielokrotnie nagradzanej pisarki Siobhan Dowd- która zmarła na raka i nie mogła sama napisać tej historii. Powieść jest pisana na z pozoru na błahą historię o trzynastoletnim chłopcu, którego mama jest ciężko chora, jednak kryję w sobie piękną głębię. Zawartość książki to nie tylko treść, ale rysunki. Ilustracje są bardzo mroczne, ale zarazem ciekawe i oryginalne, mają w sobie klimat.


"Nie wszystkie opowieści mają szczęśliwe zakończenie."

To nie jest lekka książka, żeby zrozumieć trzeba się w pewien sposób zastanowić. Jednak jest pisana ona prostym językiem, w końcu bohaterem książki jest trzynastolatek. Autor tak buduje napięcie, że przy końcowych stronach siedziałam jak na szpilkach. Jest to opowieść o chłopcu, który wierzy w to, że jego mama wyzdrowieje. Przez chorobę jego mamy cała rodzina cierpi. Conor musi zajmować się mamą i znosić obecność babci, za którą nie przepada. Przez całą powieść czułam się jakbym była tym chłopcem i słuchała opowieści potwora, mając nadzieję, że w nich musi być jakieś lekarstwo, do końca wierząc, że nic się nie stanie. To smutna i mroczna opowieść, czuć to od samego początku. Pokazuje jak wszystko może się rozsypać w zastraszająco szybkim tempie. Najlepsze w tej książce są właśnie emocje. Dawno nie byłam tak rozemocjonowana czytając książkę. Na początku się bałam, potem próbowałam zrozumieć jej sens, sens odwiedzin potwora i jego opowiadań, a potem pojawiły się autentyczne łzy. Bardzo dawno nie czytałam książki, przy której tak płakałam. Dla takich emocji warto przeczytać tę powieść. Mamy także ukazane życie Conora w szkole, reakcje społeczeństwa na chorobę jego mamy. Niestety mimo tych moich pochwał mam tej książce coś do zarzucenia. Autor od samego początku przygotowuje nas na wielkie zakończenie, na coś nieoczekiwanego...niestety tak nie było. Zawiodłam się na tym zakończeniu, ponieważ było takie oczywiste. Może to miało jakieś przesłanie, taki miał być koncept, ale ja czekałam na coś wow. Mimo tych wszystkich emocji, które buzowały we mnie to czułam drobny zawód.

"Czekał więc w samotności, oparty o kamienny mur, gdy tymczasem inne dzieciaki piszczały, śmiały się i bawiły telefonami, jakby z tym światem było wszystko w porządku, jakby w całym wszechświecie nie było żadnej przykrej rzeczy, która może im się przytrafić." 

Conor to bardzo waleczny nastolatek, który wierzy bardzo mocno w to, że jego mama będzie zdrowa. Jednak władają nim różne emocje, jest zdolny do wielu rzeczy pod ich wpływem. 
Potwór jest wykreowany dosyć ciekawie- to drzewo. Jest bardzo tajemniczą postacią, ponieważ nie dowiadujemy się od samego początku w jakim celu nawiedza chłopaka. Autor stworzył z niego takiego mędrca, który opowiadając historię karzę nam ją dokładnie analizować, pokazuję, że nie zawsze to co wydawało się dobre naprawdę takie jest.

"Nie zawsze musi istnieć jakiś dobry bohater. Tak jak i nie zawsze musi istnieć zły. Większość ludzi plasuje się gdzieś pośrodku." 

Książka pokazuję, że warto przyznać przed sobą prawdę, nie warto się okłamywać mimo, że prawda jest oczywista. Gdy przyznamy się do tego co nas boli w pewien sposób odetchniemy, będziemy mogli się z tym pogodzić. Okłamywanie samego siebie sprawia wiele trudności, ale też sprawia, że jesteśmy w takiej bańce, którą stworzyliśmy wokół siebie. To taka bezpieczna granica, którą jakiś czynnik może od razu pokonać. Może nas to zaboleć jeszcze bardziej niż na początku i doprowadzić do naszego jeszcze gorszego stanu psychicznego. 

"Zniszczenie przynosi satysfakcję."

"Siedem minut po północy" to piękna i wzruszająca, a zarazem mroczna powieść o głęboko skrywanej prawdzie. To opowieść o tym, że nic nie jest takie jakie może się wydawać, a przede wszystkim o chorobie bliskiej osoby, która definiuje dalsze życie. Troszeczkę się na tej książce zawiodłam, ale uważam, ze jest godna przeczytania. 

 📘📘📘📘/📘📘📘📘📘


 

You Might Also Like

20 komentarze

  1. Nie lubię motywu choroby w książkach, aczkolwiek mimo to, chętnie ją przeczytam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jestem fanką takich książek <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak wywołuje takie emocje, to muszę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka nie jest za bardzo w moim typie, ale z pewnością dla osób, którzy lubią takie historię z pewnością im się spodoba! Super recenzja :)
    dreamerworldfototravel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mega mnie zainteresowałaś! Z chęcią przeczytam :D
    Pozdrawiam, Alice

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie książki są najmocniejsze. Nie lubie płakać przy ksiązkach, ale pewnie ryczałabym jak bóbr. A najsmutniejsze jest to, że wiele ludzi tkwi w takich problemach an co dzień ..

    OdpowiedzUsuń
  7. Muy bonito todo, genial post ! 💚💚💚 Espero tu opinión en mi última entrada! Buenos días

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem ciekawa tego filmu, o ktorym wspomnialas na samym poczatku:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wir mag ihre Blog, und möchten mit Ihnen Kooperation machen, mehr können Sie schöne abendkleider lang suchen.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaintrygowała mnie ta książka. Jestem jej naprawdę ciekawa, tytuł dopisałam do swojej listy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo interesująca książka! :)
    dreamerworldfototravel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Przekonuje mnie do niej Twoja recenzja. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam ją. Jest to jedna z bardziej wzruszających książek. Chwyta za serce. Cieszę się, że mam ją u siebie na półce.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  14. Oooo, Patrick Ness! PATRICK NESS! To jeden z tych pisarzy, których styl pisania jest tak nieoczywisty, cudownie niedbały i totalnie nieprzewidywalny! Czytałam jego trylogię "Chaos Walking" (czytałam w oryginalnej wersji językowej, bo po polsku dostępna jest jedynie pierwsza część). Jak mogłam nie słyszeć o tej książce?! Po Twojej recenzji koniecznie muszę ją znaleźć, dzięki, że uświadomiłaś mnie o jej istnieniu. <3
    Obserwuję i czekam na kolejne recenzję. Mam nadzieję, że wpadniesz też do mnie. <3
    Miłej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń